Druga sesja z blogerką Gabą odbyła się niemal miesiąc po pierwszym spotkaniu. Przedarcie się przez zakorkowane miasto w porze szczytu zajęło nam bodaj godzinę, ale dzięki temu mogłyśmy wykorzystać wieczornie nisko położone słońce. Na miejsce zdjęć wybrałam okolice zalewu w Płaszowie - kładka okazała się trafnym wyborem.
środa, 19 czerwca 2013
środa, 22 maja 2013
Wiosenna sesja plenerowa z Kasią
Dzisiaj publikuję trzy portrety (na dobry początek) z mojej ostatniej sesji. W spacerze po centrum wspaniale wiosennego Krakowa towarzyszyła mi i pozowała Kasia. Słońce tego dnia świeciło mocno, a zieleń była przytłaczająca - to trzeba było wykorzystać. Efekty poniżej. Takie zdjęcia jak te przekonują, że nie warto bać się zabawy światłem i kolorem, co jest syndromem dominującym u osób zaczynających przygodę z fotografią.
Może wśród odwiedzających bloga (a z każdym miesiącem jest Was coraz więcej!) jest ktoś chętny na sesję zdjęciową?
piątek, 17 maja 2013
Sesja fashion z Gabrielą
Dokładnie w momencie, kiedy w mojej głowie rodził się pomysł spróbowania swoich sił w zdjęciach typu fashion poznałam Gabę - wschodzącą modową blogerkę. Już w trakcie pierwszej sesji, nie znając jeszcze jej efektów, zaproponowała dalszą współpracę. A ja jeszcze przed obejrzeniem zdjęć na dużym ekranie wiedziałam, że ta współpraca będzie owocna.
niedziela, 12 maja 2013
Słoneczne popołudnie z Agnieszką
Na fali rudości publikuję dzisiaj trzy zdjęcia z kolejnej sesji. W słoneczne i ciepłe popołudnie pozowała mi czerwonowłosa Agnieszka. Karnacja w kolorze kości słoniowej tylko podkreśliła intensywny kolor włosów. Przysięgam, nie ingerowałam w kolor włosów żadnym programem do obróbki.
Sesja odbyła się w ekstremalnych warunkach. Słońce było niebywale mocne, stąd po kilkudziesięciu minutach kluczenia po krakowskim Kazimierzu znalazłyśmy zacienione i pozbawione tłumów miejsce na jego dachu. Dosłownie. Bywalcy oryginalnych lokali wiedzą o czym mówię.
sobota, 27 kwietnia 2013
Fotograficzne powitanie wiosny z Natalią
Wiosna przyszła równie niespodziewanie jak niespodziewany był powrót śnieżnej zimy pod koniec marca. Temperatury w okolicach dwudziestu stopni, coraz silniej zazielenione drzewa i dodające energii promienie słońca zachęcają do wyjścia na miasto z aparatem w towarzystwie interesującej osóbki.
Tym razem moją modelką została ognistowłosa Natalia, z którą zarówno zdjęcia jak i rozmowa były dużą przyjemnością. Sesja była owocna w wiele żywych ujęć. Poniżej możecie zobaczyć kilka z nich.
wtorek, 26 marca 2013
Łapanie styczniowych promieni słońca z Agnieszką
Ze zgrozą stwierdzam, że od ostatniego posta minęło niemal półtora miesiąca, jednak wyrzuty sumienia nie gryzą mnie z dwóch powodów: po pierwsze w moim życiu nastąpiła dość ważna zmiana, po drugie, co ma ma bezpośredni związek z edukacją fotograficzną - nie próżnowałam w tym czasie.
W połowie lutego udało mi się dostać na staż do jednej z dwóch najbardziej nienawidzonych przez ludzi instytucji państwowych (drugą jest ZUS). Dodam, że jest to instytucja budżetowa. Mam autentyczną szansę wiele się nauczyć i rozwinąć. Po godzinach realizuję się w dziedzinie fotografii; niestety, póki pogoda jest tak zmienna, że rano nie da się przewidzieć czy popołudniu będzie padać śnieg czy deszcz, czy jeszcze co innego - najczęściej teoretycznie. Udało mi się jednak wykonać bardzo ciekawą sesję z początkującą blogerką modową, z którą mam w planach dalszą owocną współpracę. Na razie nie wiem czy zdjęcia z tej sesji wcześniej trafią na jej bloga czy na mojego, jako że mam do nadrobienia trochę zaległości.
A poniżej znajdują się zdjęcia z jednej z sesji styczniowych.
Agnieszkę poznałam przez Internet. Odpowiedziała na moje ogłoszenie (oferta wykonania zimowej sesji plenerowej cieszyła się zainteresowaniem, którego się nie spodziewałam). Prognozy przewidywały dzień chłodny i pochmurny. W ciągu pierwszych trzydziestu minut zdjęć pojawiło się piękne, mocne słońce, co dla mnie, jako dla osoby fotografującej stanowiło wyzwanie, któremu moim zdaniem podołałam.
Agnieszka zabrała ze sobą torbę ubrań. Chętnie współpracowała i słuchała moich wskazówek. Dobrze się bawiłyśmy. Złapałyśmy dobry kontakt. Jeśli mnie pamięć nie myli spędziłyśmy razem około dwóch godzin spacerując po Krzemionkach i szukając kadrów we wdzięcznym parku im. Bednarskiego, na stadionie Korony, ruinach, które znajdują się w lasku za trybunami i na starym, zarośniętym boisku do piłki nożnej.
Modelka była zadowolona ze zdjęć, a mnie szczególną satysfakcją napawał fakt, że ani iskrząca biel śniegu, ani oślepiające południowe słońce nie okazały się przeszkodą.
Kilka dni później umówiłam się z młodą, sprawiającą wrażenie otwartej i pomysłowej dziewczyną, z którą chciałam zrealizować sesję w nowo odkrytym, rewelacyjnym miejscu. Wcześniej już pozowała w studiu i teraz była zdecydowana na przygodę z plenerem. Dzień miał być słoneczny, ale mroźny, dlatego wybrałyśmy wczesną porę, by światło było jak najmiększe. Liczyłam na zimowo-poranną mgłę. Moje oczekiwania się spełniły. Aura była idealna. Szkoda, że dopiero w drodze na miejsce dostałam wiadomość, że modeleczka nocną porą wybyła, zapiła, wróciła do domu trzy godziny przed planowanym spotkaniem, ostatecznie mogłaby się wybrać, ale z powodu syndromu dnia następnego wygląda koszmarnie i ma wątpliwości jak to wpłynie na zdjęcia.
Sesja nie odbyła się ani wtedy, ani nigdy. Zastanawiam się czy jej kac był w połowie tak silny jak moja irytacja...
sobota, 16 lutego 2013
Bartek, cementownia i żelki
Kiedy na zdjęcia u mnie zgłosił się pewien chłopak, pomyślałam - nowe wyzwanie. Szukając inspiracji w galeriach innych fotografów zrozumiałam, że jej nie znajdę. Sesje z mężczyznami ograniczają się do aktów i portretów osób publicznych; ewentualnie takich zdjęć modeli, które raczej przeczą ich męskości niż ją uwydatniają.
Moim pierwszym męskim modelem był Bartek. Podobnie jak w przypadku mojej poprzedniej sesji trafiliśmy na bardzo mroźny dzień. Mimo tego kilkakrotnie korzystał w możliwości zmieniania ubrań.
Sesja odbyła się w cementowni. Dotychczas były to moje najdłuższe zdjęcia. Nie licząc dojazdów spędziliśmy razem ponad trzy godziny. Pasja jak moja ma wiele zalet, a między nimi jest możliwość poznawania interesujących ludzi. I Bartek jest jedną z osób, z którą kontakt nie umarł wraz z wysłaniem gotowych zdjęć. Jako że praktycznie od razy złapaliśmy dobry kontakt dużą część czasu - mimo że syberyjska aura nakazywałaby raczej jak najszybsze załatwienie sprawy i powrót do domu - poświęciliśmy na rozmowy. Najbardziej rozbawiły mnie następujące słowa Bartka: "Gdybym wiedział, że nie jesteś typem księżniczki to kupiłbym ci żelki" (mniej więcej cytat).
Poniżej możecie zobaczyć kilka zdjęć z tej sesji.
poniedziałek, 11 lutego 2013
Magda w starej fabryce
Moją drugą modelką była Magda. Na zdjęcia wybrałyśmy niezwykle mroźny dzień. Temperatura wynosiła poniżej minus 10 stopni, było wietrznie i padał śnieg. Łudziłyśmy się, że wnętrze dawnej fabryki osłoni nas od zimnego wiatru.
Magda to obdarzona pięknymi, naturalnie jasnymi włosami, bardzo młoda i bardzo odważna dziewczyna. Pomimo ekstremalnych warunków pogodowych zdecydowała się pozować bez kurtki. Mało kto byłby zdolny do takiego poświęcenia.
Poniżej możecie obejrzeć kilka zdjęć z mojej drugiej sesji.
wtorek, 5 lutego 2013
Krakowskie fotomiejscówki #1
Dzisiaj chcę przedstawić miejsce, które odkąd staję po jednej i drugiej stronie aparatu jest jednym z moich ulubionych. Są to popadające w ruinę zabudowania fabryki należącej do producenta betonowych elementów. Według plotek - dotąd nie słyszałam żadnej potwierdzonej informacji na temat przyszłości tego terenu - budynki mają zostać zrównane z ziemią, a na ich miejscu postawione centrum targowe czy hala kongresowa. Od lat jednak nic się nie zmienia. Teren nie jest w żaden sposób strzeżony ani zabezpieczony, dlatego cieszy się dużą popularnością amatorów fotografii i pewnie amatorów tanich trunków także, co potwierdzają wszechobecne butelki. Nic zresztą dziwnego. Pracownicy pobliskich zakładów, których tam nieraz spotykałam nie mają nic przeciwko odwiedzinom tego miejsca, pytają nawet "co, sesja zdjęciowa?". Tak że wszyscy o wszystkim wiedzą i żaden decydent nie postawił jak dotąd tabliczki z zakazem czy ostrzeżeniem. Jeśli tylko patrzy się pod nogi miejsce jest całkiem bezpieczne.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

















































